SAS - linie lotniczeSkandynawskim Liniom Lotniczym SAS grozi upadłość, nie pomagają negocjacje z bankami, ani związkami zawodowymi, nawet władze państwa szwedzkiego mają już dość wspomagania nierentownego przewoźnika. Niedawno Peter Norman – szwedzki minister do spraw rynków finansowych, przyznał, że rozpoczął właśnie poszukiwania nowego nabywcy SAS-u.

Szwedzki rząd w Sztokholmie jeszcze w styczniu bieżącego roku będzie rozmawiał z potencjalnymi kupcami, na temat warunków zakupu udziałów największego skandynawskiego przewoźnika. Szwecja to największy udziałowiec Skandynawskich Linii Lotniczych, w jej posiadaniu znajduje się 21,4% akcji spółki. Równo po 14,3% należy do Norwegii i Danii. W ciągu ostatnich 10 lat SAS był wspomagany przez te trzy kraje na łączną kwotę ponad 1,5 mld dolarów. Dziś Szwecja mówić dość.

Dzisiaj, w sytuacji, gdy 8 związków zawodowych porozumiało się z zarządem linii i opracowano plan oszczędnościowy oraz program reorganizacji przewoźnika, łatwiej będzie znaleźć potencjalnego nabywcę udziałów SAS. Cięcia w wydatkach oraz pensjach pracowników mają przynieść ok 441 milionów dolarów oszczędności w ciągu roku.

Skandynawskie Linie Lotnicze SAS od wielu lat borykają się z brakiem płynności finansowej, problem pogłębił się, kiedy w lipcu 2012roku udziałowcy nie zgodzili się na dokapitalizowanie spółki. Rząd Szwecji zdecydował, że pieniądze przekaże służbie zdrowia i oświacie, a nie upadającej linii. Kolejnej pomocy finansowej ze strony udziałowców przeciwne jest także Zrzeszenie Europejskich Przewoźników Niskokosztowych (ELFAA), sojusz zaznaczył, że jeśli SAS znowu otrzyma dotację, to on zgłosi to do Komisji Europejskiej.

Ubiegły rok rozliczeniowy trwający od listopada 2011roku do końca października 2012 Skandynawskie linie lotnicze SAS zakończyły z ogromną stratą w kwocie 985 mln koron szwedzkich, czyli ok. 460 mln zł. Pokazuje to jak przewoźnik dryfuje w dół, bowiem jest to trzykrotnie większa strata niż rok wcześniej, kiedy można było liczyć na cud. Oczywiście SAS się tłumaczy mówiąc, że aż 650 mln złotych pochłonął proces restrukturyzacji spółki.

Przewoźnik zapewnia, że przychód w każdym następnym roku będzie rósł o średnio 3-4%, a koszty malały o 4%, ponadto dojdą oszczędności płynące z planu restrukturyzacji, pożyjemy, zobaczymy.